czwartek, 6 lipca 2017

TAJSKA LEMONIADA BAZYLIOWA- Cha Nam Manao Khing

Tajska lemoniada jest niesamowicie mocna w smaku- ostra za sprawą imbiru, kwaśna bo ilość soku z cytryny i limonki przytłacza, no i diablo słodka. W Tajlandii z tych składników robi się litr lemoniady, ja sugeruję zrobić 2 litry, no  chyba że masz na imię 地獄は知っています


SKŁADNIKI:  na 1 litr lemoniady:

-pół szklanki cienko pokrojonego imbiru
-pół szklanki cukru
-pół szklanki wody (do syropu imbirowego)
-pół szklanki soku z cytryny
-1/4 szklanki soku z limonki
-około 2 szklanki wody (2 litry wody jeśli nie jesteś Tajem)
-bazylia tajska (pęczek, i to zacny)


DZIEŃ PRZED PODANIEM  zagotuj imbir z częścią wody (pół szklanki) i cukrem, odstaw do ostygnięcia, wstaw na noc do lodówki.

ODCEDŹ IMBIR, (dla pewności- imbir wyrzuć, zostaw syrop) połącz z resztą składników, podawaj z lodem i bazylią tajską. Smacznego!

PAMIĘTAJ, że bazylia tajska to nie jest zwykła bazylia- ma niesamowity anyżowy posmak, jakby przyszło Ci do głowy zastąpić tajską bazylię zwykłą- odpuść woda też jest dobra.

PIĘKNA CERAMIKA którą widzicie na zdjęciach jest od dsceramika, i to nie jest post sponsorowany :) Wierzcie lub nie, ale mam taką utalentowaną sąsiadkę, a ceramika jest tak cudna, że nie użyć jej to grzech niczym w Tajlandii mnichowi dać buzi w wygoloną głowę :)





środa, 5 lipca 2017

TEGO NIE RÓB W TAJLANDII

Planując wakacje w Tajlandii na własną rękę pewnie masz milion spraw do ogarnięcia- loty, hotele, transfery, ubezpieczenie i raz tyle pytań dotyczących pogody, szczepień, plany podróży. W tym poście nie napiszę Wam co trzeba robić i co trzeba zwiedzić, natomiast napiszę CZEGO NIE ROBIĆ.

1.
NIE WOLNO JEŹDZIĆ NA SŁONIACH
Wiem, że to może być kuszące-fotka na fejsiku cudnie będzie wyglądać, ale podaruj sobie wątpliwą przyjemność. Tresura słoni to mordęga, od małego są torturowane, cały proces jest na prawdę dramatyczny. Jeśli bardzo Ci zależy na fajnej fotce ze słoniem- odwiedź sanktuarium gdzie mieszkają słonie odratowane z farm w których przechodziły piekło aby tłusty zadek turysty można było posadzić na siodle słoni.


2.
NIE OBRAŻAJ KRÓLA
    Wybierając się do Tajlandii pamiętaj o tym, że zmieniasz krąg kulturowy- to co możemy robić w Europie, niekoniecznie będzie akceptowane w kraju wiecznego uśmiech- możesz całkiem szybko przestać się uśmiechać jak Cię przydybie policja za obrazę rodziny królewskiej.
    Rodzinę królewską w Tajlandii po prostu się szanuje i lepiej nie dyskutować z nikim na ten temat. Nie ważne co myślisz o nowym królu- zachowaj to dla siebie.
    Na każdym banknocie i monecie jest wizerunek rodziny królewskiej- nie przydeptuj ich kiedy opadną na chodnik, nie podawaj sprzedawcom banknotu pogniecionego jakbyś na nim origami ćwiczył. Król jest ojcem narodu. Koniec kropka.


3. NIE DOTYKAJ MNICHÓW
    Mnisi to w Tajlandii ktoś wyjątkowy- cały naród darzy ich szacunkiem, wspiera ich i ... nie dotyka. To po prostu taka świętość, że nie wypada. W środkach komunikacji ustąp miejsca mnichom, jeśli spotkasz ich z samego rana z miską- daj jałmużnę. Oni robią kawał dobrej roboty w Tajlandii- nie tylko medytują

4. NIE UŻYWAJ STÓP
    Brzmi dziwacznie wiem, ale pamiętaj o tym, kiedy jesz/ pijesz na siedząco nie trzymaj stopami zimnego Changa :) Według Tajów ta część ciała jest po najbardziej brudna. Przed wejściem do apteki, salonu masażu itp ściągnij buty.

5. W MIEŚCIE NIE PARADUJ JAK NA PLAŻY
    Wiem, że ciepło, wilgotno, pot leje się po plecach. No ale zachowaj się jak człowiek i zrozum to, że Tajowie nie akceptują golizny, no a jeśli wybierasz się do świątyni to zakryte ramiona i kolana to absolutne minimum.

6. NIE WSKAZUJ PALUCHEM
    Nie wskazuj, nie pstrykaj na kelnera, nie wystukuj rytmów. nie i koniec, Tajowie uważają to za nieeleganckie.

7. NIE DOTYKAJ GŁOWY TAJA
    Chyba że jestem wybitnym masażystą w Bangkoku, ale pewnie nie jesteś. A jeśli Ci się zdarzyło przez przypadek, to przeproś i tyle.

8. SZANUJ BUDDĘ
    Dla nich świętość, nie atrakcja turystyczna- zdjęcia rób dyskretnie i w żadnym wypadku niech nie przyjdzie Ci do głowy dziara z Buddą, bo możesz mieć tęgie kłopoty



9.
AFER NIE RÓB PUBLICZNIE
   Tajowie to naród uśmiechu, spokojny i zrównoważony. Nie zakłócaj tego błogiego spokoju aferką pod tytułem "kto z nas zgubił drogę"

10.
NIE JEDZ WIDELCEM, NIE PROŚ O PAŁECZKI
    Do posiłku dostaniesz widelec i łyżkę- ale do buzi pakujesz tylko łyżkę, widelcem dzielisz i nakładasz. Pałeczki- Tajlandia to nie Chiny.

11.
NA POWITANIE ZŁÓŻ UKŁON, NIE PODAWAJ RĘKI
    Na powitanie złóż ręce i pokłoń się- im większa ranga osoby której się kłaniasz- tym większy ukłon. Podawanie dłoni to nasz zwyczaj- grabę podaj koledze z wycieczki na powitanie, Tajom pięknie i nisko się kłaniaj.




środa, 1 marca 2017

TAJSKA SAŁATKA Z POMELO

Ta sałatka z pomelo to idealna przystawka, na pewno się nią nie najesz, a zaostrza apatyk jak mało co. Jak to w kuchni tajskiej możesz znaleźć w niej wszystkie smaki- słodki cukier palmowy, ostre chili, kwaśne pomelo, ostry czosnek i imbir, no taka w punkt. Pamiętajcie o tym, ze chili przed dodaniem trzeba spróbować- bywa, że jest diablo ostre, a bywa też, że jest takie se.


SKŁADNIKI:

-1 mała czerwona cebula pokrojona w cienkie pióra
-1 duży owoc pomelo, obrany ze skóry i białych błon
-pół papryczki chili, drobno posiekanej
-garść świeżej kolendry grupo posiekanej
-garść orzechów arachidowych prażonych, niesolonych, grubo posiekanych
-1 ząbek czosnku, zmiażdżony
-łyżeczka startego imbiru
-pół łyżeczki startego cukru palmowego
- sok z połowy limonki
-30 ml sosu sojowego

ZACZNIJ OD SOSU-  w moździerzu umieść czosnek, imbir, cukier palmowy, sos sojowy i sok z limonki, ucieraj około 10 minut, sos powinien być gęsty i klarowny.

W MISCE UMIEŚĆ cebulę, pomelo, chili, część orzechów oraz sos, dokładnie wymieszaj. Pozostaje tylko posypanie kolendrą i resztą orzeszków. Smacznego :)





środa, 15 lutego 2017

DYNIA PO TAJSKU

Pogoda taka, że trzeba się rozgrzewać, to zaserwowałam dynię w ostrym, tajskim wydaniu, jest pyszna :) Wprawdzie w Tajlandii używa się innej dyni, nazywa się kabocha, ale nigdzie jej nie znalazłam więc skorzystałam z mojego warzywnika i zerwałam ostatnie hokkaido.


SKŁADNIKI:

- 1 kg dyni hokkaido (u mnie dwie malutkie)
- 250 ml mleczka kokosowego
- kawałek imbiru (bardzo drobno pokrojony)
- 1 trawa cytrynowa (zmiażdżona)
- 3 ząbki czosnku (drobno pokrojony)
- szalotka (drobno pokrojony)
- olej sezamowy
- sos sojowy bezglutenowy
- tajski sos chili
- łyżka oleju kokosowego
- 4 liście kafiru
- 1/4 łyżeczki mielonej kolendry
- 1/4 łyżeczki kurkumy
- świeża kolendra do posypania


DYNIĘ WYDRĄŻ I POKRÓJ w niewielkie plastry, polej odrobiną oleju sezamowego i sosu sojowego i wstaw do nagrzanego piekarnika (180 stopni) na około 20 minut, po tym czasie dynia powinna być miękka i lekko zrumieniona.

W MIĘDZYCZASIE PRZYGOTUJ SOS, na oleju kokosowym podsmaż posiekaną szalotkę, czosnek i imbir. Kiedy będą szkliste dodaj trawę cytrynową, liście kafiru, kolendrę oraz kurkumę. Po krótkiej chwili przyprawy będą wydzielały intensywny aromat, w tym momencie dodaj mleczko kokosowe i sos chili (tu ilość zależy od tego, czy lubisz ostre). Gotuj około minuty, dopraw sosem sojowym.

WYJMIJ UPIECZONĄ DYNIĘ na półmisek, polej odrobiną sosu, resztę podaj w miseczce. Możesz to danie podawać z ryżem lub jako przystawkę. Smacznego!



KREWETKI PO TAJSKU NA FIOLETOWEJ MARCHWII

Tajlandia stoi owocami morza, na kolorowych i zatłoczonych targach można kupić najwspanialsze okazy krewetek, kalmarów i cudownych okazów ryb, najczęściej łączy je się z ostrymi pastami aby podkreślić ich kruchość i delikatność. W Tajlandii popularne są pływające targi, łodzie ściśnięte, burta przy burcie, a kupić można na nich na prawdę wszystko- od żywych kur, owoce, warzywa, ubrania, no po prostu wszystko, a wśród nich można wyróżniają się pływające jadłodajnie- na nich właśnie można kupić najlepsze dania proste, a jednocześnie wykwintne. Na łodziach palą się ogniska z węgla drzewnego nad nimi wiszą gary z najlepszym street foodem świata (a może jest to river food...), warto z takiej jadłodajni skosztować wszystkiego, a krewetek to już na pewno.


SKŁADNIKI (na dwie porcje):

- 8 dużych krewetek (obranych, oczyszczonych)
- 1 fioletowa marchew
- olej sezamowy
- sos sojowy bezglutenowy
- 1 łyżeczka czerwonej pasty curry
- 2 łyżki liści kolendry
- sezam biały i czarny
- łyżka soku z limonki

KREWETKI ZAMARYNUJ  w paście curry, oleju sezamowym i sosie sojowym- powinny być delikatnie pokryte marynatą. Odstaw na 20 minut.

MARCHEW OBIERZ i pokrój obieraczką w długie paski, dopraw olejem sezamowym i sosem sojowym, posyp sezamem. Dokładnie wymieszaj i ułóż w gniazdo na talerzu.

ROZGRZEJ PATELNIĘ grillową i smaż krewetki z każdej strony około minuty. Pamiętaj, że prawie wszystkie owoce morza nie potrzebują długiej obróbki termicznej i przeciągnięte są gumowate.

GOTOWE KREWETKI połóż na marchewce, skrop sokiem z limonki i posyp sezamem i kolendrą. Smacznego!